Z czym seks przegrywa w łóżku?

March 20th, 2008

Mamo, co to jest prostytutka?

March 19th, 2008

Z Onetu:

Mamo, co to jest prostytutka?
Siedząc przy obiedzie, Joy i Jeff Yagidowie próbowali taktownie odpowiedzieć swojej córce, sześcioletniej Delli, na pytanie, dlaczego tata mówi, że nowojorski gubernator Eliot Spitzer miał kiepski poniedziałek.
Milczenie. Yagid szuka pomocy u żony.
- Chcielibyśmy, żeby miała beztroskie dzieciństwo jak długo się da - mówi Joy Yagid, fotografka, wspominając tamtą chwilę. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
Pani Yagid - Umówił się na randkę z kobietą, która nie była jego żoną.
Della - To jest karalne?
Pani Yagid - W tym przypadku tak. Jeśli ktoś ma żonę albo męża, nie może spotykać się z innymi. I dlatego ten pan ma teraz kłopoty. Ja nie mogę umówić się na randkę z innym mężczyzną, bo jestem żoną tatusia.
- Na szczęście nie musieliśmy wchodzić w brutalne szczegóły kwestii „A co to jest prostytutka?” - dodaje pani Yagid. Córeczka nie zadała już więcej pytań, a my nie wyrywaliśmy się z dodatkowymi wyjaśnieniami.
W ciągu kilku ostatnich dni podobnie trudne rozmowy miały miejsce w kuchniach i salonach w całym Nowym Jorku, gdy na pierwsze strony gazet trafiły informacje o powiązaniach gubernatora z siecią prostytutek. Dzieci były ciekawe, a rodzice musieli wymyślać różne tłumaczenia, brnąc przez kwestie dobra, zła, ptaszków, pszczółek i rzecz jasna, „dobrych i złych decyzji”. Wielu rodziców miało po prostu nadzieję, że dzieci nie zadadzą tego pytania, a oni nie będą musieli odpowiadać.
Jose Blanco twierdzi, że wyjaśnił tę sytuację swojej jedenastoletniej córce Jade, a siedmioletni syn Jose Junior nie zadawał pytań. - Córka śledzi bieżące wydarzenia i pyta, co się dzieje, co dokładnie się stało - mówi. - Porozmawialiśmy o pewnych sprawach, że ten człowiek zrobił coś, czego nie powinno się robić. Córka Jose wie, co to jest prostytucja „do pewnego stopnia”, bo wyjaśnił jej to. Wolał, żeby dowiedziała się tego od niego niż na własną rękę.
Wiadomości na szczęście wymagały mniej poglądowych rozmów, niż te, które w ubiegłej dekadzie musieli przeprowadzać rodzice na temat zawiłych relacji prezydenta Billa Clintona i Moniki Lewinsky – niektórzy z nich odetchnęli z ulgą. Ale im starsze dzieci, tym więcej chcą wiedzieć.
W poniedziałkowy wieczór Susan Scheer i Josh Cabat usiłowali rozmawiać o wiadomościach używając niejasnych zaimków, aż zaciekawiło to ich dwunastoletnią córkę Melissę. Scheer przypomina przebieg rozmowy:
Melissa - Możecie mi powiedzieć. O co chodzi?
Scheer - Nie chcę z tobą o tym rozmawiać.
Melissa - Ale ja chcę wiedzieć.
Scheer - Wiesz, kto to jest prostytutka?
Melissa - Ktoś, komu się płaci za seks. (Jej matka wspomina, że tego akurat dowiedziała się z filmu „Nędznicy”).
Scheer - Gubernator, który kiedyś karał ludzi łamiących prawo, sam skorzystał z usług prostytutki, kiedy był w Waszyngtonie, gdzie następnego dnia miał stanąć przed Kongresem.
Melissa - Ohyda.
- No i przez pięć minut słuchaliśmy „Ohydy” - mówi Scheer.
Potem w internecie zobaczyli zdjęcie Spitzera z żoną. Melissa powiedziała - Boże, to koszmarne. Dlaczego on to zrobił? - na co ja stwierdziłam: - Wiesz co, to naprawdę dobre pytanie. Josh powiedział: - Zrobił to, bo jest zadufany w sobie i sądzi, że ujdzie mu to na sucho.
Melissa zapytała - Dlaczego mu się tak wydaje? Przecież nie uszło mu to na sucho. Scheer - Zaczęliśmy się z Joshem śmiać i stwierdziliśmy: - Za to ty jesteś od niego bystrzejsza.
12-letni Evan Goldfinger wykazywał, zdaniem swojego ojca, rzeźbiarza i autora książek Eliota Goldfingera, ogromne zainteresowanie seksem.
- Poza znajomością kolejnych odcinków „South Parku” i „Głowy rodziny”, ma świetne rozeznanie w dziwactwach zwykłego człowieka - mówi Goldfinger. - Ja jestem bardzo otwarty, niczego nie cenzuruję - dodaje. Ich rozmowa na temat gubernatora nie była krępująca ani trudna.
Tracy Fisher w poniedziałek jechała taksówką z córkami – piętnastoletnią Kaylą i ośmioletnią Jazz, kiedy radio nadało wiadomości.
- Moja młodsza córka zapytała: „Co to jest prostytucja?” - mówi Fisher. - Powiedziałam: - Porozmawiamy o tym później. A moja starsza córka stwierdziła: - To przez mężczyzn.
- Kaylę złudzeń pozbawiły zdrady prezydenta Clintona i Billa Cosby’ego - mówi Fisher. - Stwierdziła, że trzeba przebudować całe społeczeństwo.
Andre Mann, ochroniarz, twierdzi, że kiedy powiedzieli o tej sprawie w wiadomościach, oglądał ze swoimi trzema synami zapasy w telewizji i przeglądał broszury o obozach sportowych.
- Wszyscy wrzasnęliśmy z zaskoczenia - mówi 37-letni Mann. - Chłopcy zaczęli się śmiać i mówić: „Jaki idiota. Jak ktoś może być taki głupi?”
- Wyjaśniłem im, że nie powinno się robić takich rzeczy - mówi Mann. Dodaje, że jego synowie – osiemnastoletni Louis, siedemnastoletni Andre Junior i szesnastoletni Michael nie zareagowali na tę sytuację głupimi żartami. - Powiedziałem im, że ludzie wplątują się w różne kłopoty: może on ma jakąś obsesję na punkcie seksu - wspomina Mann. - Nie uważam, że to zły człowiek, nie powinniśmy go osądzać, nie do nas to należy. Ale chłopcy w zasadzie mają go za kretyna…
Tina Kelley

Original post by MaÅ

Mamo, co to jest prostytutka?

March 19th, 2008

Z Onetu:

Mamo, co to jest prostytutka?
Siedząc przy obiedzie, Joy i Jeff Yagidowie próbowali taktownie odpowiedzieć swojej córce, sześcioletniej Delli, na pytanie, dlaczego tata mówi, że nowojorski gubernator Eliot Spitzer miał kiepski poniedziałek.
Milczenie. Yagid szuka pomocy u żony.
- Chcielibyśmy, żeby miała beztroskie dzieciństwo jak długo się da - mówi Joy Yagid, fotografka, wspominając tamtą chwilę. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
Pani Yagid - Umówił się na randkę z kobietą, która nie była jego żoną.
Della - To jest karalne?
Pani Yagid - W tym przypadku tak. Jeśli ktoś ma żonę albo męża, nie może spotykać się z innymi. I dlatego ten pan ma teraz kłopoty. Ja nie mogę umówić się na randkę z innym mężczyzną, bo jestem żoną tatusia.
- Na szczęście nie musieliśmy wchodzić w brutalne szczegóły kwestii „A co to jest prostytutka?” - dodaje pani Yagid. Córeczka nie zadała już więcej pytań, a my nie wyrywaliśmy się z dodatkowymi wyjaśnieniami.
W ciągu kilku ostatnich dni podobnie trudne rozmowy miały miejsce w kuchniach i salonach w całym Nowym Jorku, gdy na pierwsze strony gazet trafiły informacje o powiązaniach gubernatora z siecią prostytutek. Dzieci były ciekawe, a rodzice musieli wymyślać różne tłumaczenia, brnąc przez kwestie dobra, zła, ptaszków, pszczółek i rzecz jasna, „dobrych i złych decyzji”. Wielu rodziców miało po prostu nadzieję, że dzieci nie zadadzą tego pytania, a oni nie będą musieli odpowiadać.
Jose Blanco twierdzi, że wyjaśnił tę sytuację swojej jedenastoletniej córce Jade, a siedmioletni syn Jose Junior nie zadawał pytań. - Córka śledzi bieżące wydarzenia i pyta, co się dzieje, co dokładnie się stało - mówi. - Porozmawialiśmy o pewnych sprawach, że ten człowiek zrobił coś, czego nie powinno się robić. Córka Jose wie, co to jest prostytucja „do pewnego stopnia”, bo wyjaśnił jej to. Wolał, żeby dowiedziała się tego od niego niż na własną rękę.
Wiadomości na szczęście wymagały mniej poglądowych rozmów, niż te, które w ubiegłej dekadzie musieli przeprowadzać rodzice na temat zawiłych relacji prezydenta Billa Clintona i Moniki Lewinsky – niektórzy z nich odetchnęli z ulgą. Ale im starsze dzieci, tym więcej chcą wiedzieć.
W poniedziałkowy wieczór Susan Scheer i Josh Cabat usiłowali rozmawiać o wiadomościach używając niejasnych zaimków, aż zaciekawiło to ich dwunastoletnią córkę Melissę. Scheer przypomina przebieg rozmowy:
Melissa - Możecie mi powiedzieć. O co chodzi?
Scheer - Nie chcę z tobą o tym rozmawiać.
Melissa - Ale ja chcę wiedzieć.
Scheer - Wiesz, kto to jest prostytutka?
Melissa - Ktoś, komu się płaci za seks. (Jej matka wspomina, że tego akurat dowiedziała się z filmu „Nędznicy”).
Scheer - Gubernator, który kiedyś karał ludzi łamiących prawo, sam skorzystał z usług prostytutki, kiedy był w Waszyngtonie, gdzie następnego dnia miał stanąć przed Kongresem.
Melissa - Ohyda.
- No i przez pięć minut słuchaliśmy „Ohydy” - mówi Scheer.
Potem w internecie zobaczyli zdjęcie Spitzera z żoną. Melissa powiedziała - Boże, to koszmarne. Dlaczego on to zrobił? - na co ja stwierdziłam: - Wiesz co, to naprawdę dobre pytanie. Josh powiedział: - Zrobił to, bo jest zadufany w sobie i sądzi, że ujdzie mu to na sucho.
Melissa zapytała - Dlaczego mu się tak wydaje? Przecież nie uszło mu to na sucho. Scheer - Zaczęliśmy się z Joshem śmiać i stwierdziliśmy: - Za to ty jesteś od niego bystrzejsza.
12-letni Evan Goldfinger wykazywał, zdaniem swojego ojca, rzeźbiarza i autora książek Eliota Goldfingera, ogromne zainteresowanie seksem.
- Poza znajomością kolejnych odcinków „South Parku” i „Głowy rodziny”, ma świetne rozeznanie w dziwactwach zwykłego człowieka - mówi Goldfinger. - Ja jestem bardzo otwarty, niczego nie cenzuruję - dodaje. Ich rozmowa na temat gubernatora nie była krępująca ani trudna.
Tracy Fisher w poniedziałek jechała taksówką z córkami – piętnastoletnią Kaylą i ośmioletnią Jazz, kiedy radio nadało wiadomości.
- Moja młodsza córka zapytała: „Co to jest prostytucja?” - mówi Fisher. - Powiedziałam: - Porozmawiamy o tym później. A moja starsza córka stwierdziła: - To przez mężczyzn.
- Kaylę złudzeń pozbawiły zdrady prezydenta Clintona i Billa Cosby’ego - mówi Fisher. - Stwierdziła, że trzeba przebudować całe społeczeństwo.
Andre Mann, ochroniarz, twierdzi, że kiedy powiedzieli o tej sprawie w wiadomościach, oglądał ze swoimi trzema synami zapasy w telewizji i przeglądał broszury o obozach sportowych.
- Wszyscy wrzasnęliśmy z zaskoczenia - mówi 37-letni Mann. - Chłopcy zaczęli się śmiać i mówić: „Jaki idiota. Jak ktoś może być taki głupi?”
- Wyjaśniłem im, że nie powinno się robić takich rzeczy - mówi Mann. Dodaje, że jego synowie – osiemnastoletni Louis, siedemnastoletni Andre Junior i szesnastoletni Michael nie zareagowali na tę sytuację głupimi żartami. - Powiedziałem im, że ludzie wplątują się w różne kłopoty: może on ma jakąś obsesję na punkcie seksu - wspomina Mann. - Nie uważam, że to zły człowiek, nie powinniśmy go osądzać, nie do nas to należy. Ale chłopcy w zasadzie mają go za kretyna…
Tina Kelley

Original post by MaÅ

Seksuolog

March 18th, 2008

Wczoraj w jednej z telewizji, w salonowej dyskusji, młody seksuolog powiedział: “…gdy oboje są młodzi, on nieomal z niej nie schodzi…” o Pomyślałam o innym starszym seksuologu, którego często pokazują w mediach; on nigdy nie użyłby takiego kolokwializmu, jego wypowiedzi odznaczają dużą kulturą osobistą i delikatnością. Temat programu dotyczył, mniej więcej, porzucania starych żon dla młodych kobiet, i “starych, niewyżytych bab” spotykających się z dużo młodszymi mężczyznami… Byłam oczywiście zbulwersowana wyrażeniem, jakiego użył obecny tam seksuolog, zwłaszcza że był w towarzystwie kobiet… A swoją drogą, co to za facet, który “nie schodzi z kobiety” ?
P.S.
Takimi dziwactwami też się zachwycałam w latach 80-tych…

Lene Lovich “Lucky Number”

Original post by Moon

Seksuolog

March 18th, 2008

Wczoraj w jednej z telewizji, w salonowej dyskusji, młody seksuolog powiedział: “…gdy oboje są młodzi, on nieomal z niej nie schodzi…” o Pomyślałam o innym starszym seksuologu, którego często pokazują w mediach; on nigdy nie użyłby takiego kolokwializmu, jego wypowiedzi odznaczają dużą kulturą osobistą i delikatnością. Temat programu dotyczył, mniej więcej, porzucania starych żon dla młodych kobiet, i “starych, niewyżytych bab” spotykających się z dużo młodszymi mężczyznami… Byłam oczywiście zbulwersowana wyrażeniem, jakiego użył obecny tam seksuolog, zwłaszcza że był w towarzystwie kobiet… A swoją drogą, co to za facet, który “nie schodzi z kobiety” ?
P.S.
Takimi dziwactwami też się zachwycałam w latach 80-tych…

Lene Lovich “Lucky Number”

Original post by Moon

Dlaczego wiosną rośnie apetyt na seks?

March 16th, 2008

Z Dziennika:

Dlaczego wiosną rośnie apetyt na seks?

Według szkockich naukowców pary, które uprawiają seks trzy lub więcej razy w tygodniu, wyglądają o 10 lat młodziej - i tak się czują. Wiosna sprzyja aktywności, mamy bowiem więcej energii, chce nam się poruszać. Zaczynamy jeździć na rowerze, chodzić do siłowni, poważnie myślimy o odchudzaniu. Seks wpisuje się idealnie w ten cykl aktywności.

Aktywność w czasie zbliżenia powoduje zwiększone spalanie kalorii, a więc chudnięcie. Długotrwały seks ze zmianami pozycji oznacza spalenie około 600 kcal, a więc tyle co godzinna jazda rowerem w terenie albo wspinaczka. Już jeden pocałunek oznacza utratę 12 kalorii, zaś kwadrans pieszczot to 70 kcal. Dzięki samemu stosunkowi możemy spalić - zależnie od tego, jak długo trwa - od 200 do 400 kcal.

Podczas miłosnych uniesień tętno podskakuje do 180, krew niesie aż o 40 proc. więcej tlenu. Wiosną, gdy nasze organizmy są niedotlenione po zimowym siedzeniu za biurkiem, zadymione i rozleniwione wylegiwaniem się przed telewizorem, przyda nam się to dla zdrowia.

Dzięki radosnemu seksowi mijają bóle głowy, a skóra staje się różowa, gładka, jędrna.

Seks wiosenny jest bardziej dynamiczny, szczęśliwy, innowacyjny, kolorowy. Wszystko się budzi do życia, więc i emocji więcej. Seks zimowy jest megaprzeżyciem, a nie zimową rutyną, która ma na celu ogrzanie się pod kołdrą, gdy na dworze mróz.

Pamiętajmy, że wiosenny seks poranny działa jak środek pobudzający. Dodaje sił i pewności siebie. Gruczoły wydzielania wewnętrznego produkują naturalny “hormon szczęścia”, endorfinę, zwalczającą ból, kojącą stresy. Seks poranny dodaje sił, pewności siebie, obniża napięcia psychiczne, zapewnia ostry start do aktywnego, udanego dnia. Wieczorny, wiosenny seks, dla odmiany, wycisza, rozluźnia i usypia równie skutecznie jak tabletka nasenna. Sen po kochaniu się jest głębszy i dłuższy o jedną trzecią niż sen seksualnych abstynentów, zapewnia lepszy wypoczynek.

Miłosne zmagania pobudzają do aktywności cały organizm, tak jak w czasie intensywnego treningu na siłowni. Udane i urozmaicone życie intymne podnosi wydolność organizmu. Gdy się często kochamy (przynajmniej cztery razy w tygodniu przez pół godziny), mamy więcej energii, sprężyste ruchy i na pewno szybciej dobiegniemy do autobusu niż nasi rówieśnicy, którzy lekceważą seks lub z jakichś niezrozumiałych względów go nie lubią..

U mężczyzn w czasie stosunku podnosi się poziom testosteronu (zwanego również hormonem pożądania), który korzystnie wpływa na rozwój kości i mięśni. Co więcej w miłosną, łóżkową walkę ciał są zaangażowane są wszystkie mięśnie. Prosty wydawałoby się pocałunek na przykład angażuje aż 32 mięśnie, a więc żaden masaż ani zalecane przez kosmetyczki ćwiczenia przeciwzmarszczkowe nie są w stanie dorównać mu skutecznością w wygładzaniu twarzy.

A poza tym, bądźmy szczerzy: kobieta nigdy nie wygląda tak pięknie jak w czasie aktu seksualnego - szczególnie wiosną radosną.

Original post by MaÅ

Dlaczego wiosną rośnie apetyt na seks?

March 16th, 2008

Z Dziennika:

Dlaczego wiosną rośnie apetyt na seks?

Według szkockich naukowców pary, które uprawiają seks trzy lub więcej razy w tygodniu, wyglądają o 10 lat młodziej - i tak się czują. Wiosna sprzyja aktywności, mamy bowiem więcej energii, chce nam się poruszać. Zaczynamy jeździć na rowerze, chodzić do siłowni, poważnie myślimy o odchudzaniu. Seks wpisuje się idealnie w ten cykl aktywności.

Aktywność w czasie zbliżenia powoduje zwiększone spalanie kalorii, a więc chudnięcie. Długotrwały seks ze zmianami pozycji oznacza spalenie około 600 kcal, a więc tyle co godzinna jazda rowerem w terenie albo wspinaczka. Już jeden pocałunek oznacza utratę 12 kalorii, zaś kwadrans pieszczot to 70 kcal. Dzięki samemu stosunkowi możemy spalić - zależnie od tego, jak długo trwa - od 200 do 400 kcal.

Podczas miłosnych uniesień tętno podskakuje do 180, krew niesie aż o 40 proc. więcej tlenu. Wiosną, gdy nasze organizmy są niedotlenione po zimowym siedzeniu za biurkiem, zadymione i rozleniwione wylegiwaniem się przed telewizorem, przyda nam się to dla zdrowia.

Dzięki radosnemu seksowi mijają bóle głowy, a skóra staje się różowa, gładka, jędrna.

Seks wiosenny jest bardziej dynamiczny, szczęśliwy, innowacyjny, kolorowy. Wszystko się budzi do życia, więc i emocji więcej. Seks zimowy jest megaprzeżyciem, a nie zimową rutyną, która ma na celu ogrzanie się pod kołdrą, gdy na dworze mróz.

Pamiętajmy, że wiosenny seks poranny działa jak środek pobudzający. Dodaje sił i pewności siebie. Gruczoły wydzielania wewnętrznego produkują naturalny “hormon szczęścia”, endorfinę, zwalczającą ból, kojącą stresy. Seks poranny dodaje sił, pewności siebie, obniża napięcia psychiczne, zapewnia ostry start do aktywnego, udanego dnia. Wieczorny, wiosenny seks, dla odmiany, wycisza, rozluźnia i usypia równie skutecznie jak tabletka nasenna. Sen po kochaniu się jest głębszy i dłuższy o jedną trzecią niż sen seksualnych abstynentów, zapewnia lepszy wypoczynek.

Miłosne zmagania pobudzają do aktywności cały organizm, tak jak w czasie intensywnego treningu na siłowni. Udane i urozmaicone życie intymne podnosi wydolność organizmu. Gdy się często kochamy (przynajmniej cztery razy w tygodniu przez pół godziny), mamy więcej energii, sprężyste ruchy i na pewno szybciej dobiegniemy do autobusu niż nasi rówieśnicy, którzy lekceważą seks lub z jakichś niezrozumiałych względów go nie lubią..

U mężczyzn w czasie stosunku podnosi się poziom testosteronu (zwanego również hormonem pożądania), który korzystnie wpływa na rozwój kości i mięśni. Co więcej w miłosną, łóżkową walkę ciał są zaangażowane są wszystkie mięśnie. Prosty wydawałoby się pocałunek na przykład angażuje aż 32 mięśnie, a więc żaden masaż ani zalecane przez kosmetyczki ćwiczenia przeciwzmarszczkowe nie są w stanie dorównać mu skutecznością w wygładzaniu twarzy.

A poza tym, bądźmy szczerzy: kobieta nigdy nie wygląda tak pięknie jak w czasie aktu seksualnego - szczególnie wiosną radosną.

Original post by MaÅ

Czerwone trampki księdza

March 14th, 2008

Tak. Nie muszę wierzyć reklamie, ani facetowi przebranemu za księdza… Ale dlaczego muszę patrzeć na tę obleśną, nieudolną kreację, gdy czekam na jakiś program? Często jestem zajęta klawiaturą lub myszką, i nie mogę przez cały wieczór obsługiwać pilota :| Ten efebowato-cherubinkowaty ksiądz to pewnie jeden z wielu wspaniałych pomysłów, przedstawianych tu i tam na blogach poświęconych biznesowi reklamowemu, bo wbrew temu, co sugerują niektórzy, żadną sztuką to nie jest… Co najwyżej, sztuką doprowadzania ludzi do pasji ( Nie toleruję reklam, nawet tych “artystycznych” (komercja nie ma większego związku z prawdziwym artyzmem). Mam szczerą nadzieję, że bank reklamowany przez niby-księdza w konfesjonale, nie zyska wielu nowych klientów.

Ciekawostka
Aktor, grający księdza mówi o tej roli.

P.S.
Kiedyś ten utwór wydawał mi się “tajemniczy”…

The Stranglers “Strange Little Girl” (1982)

Inny teledysk z tą piosenką…

Original post by Moon

Czerwone trampki księdza

March 14th, 2008

Tak. Nie muszę wierzyć reklamie, ani facetowi przebranemu za księdza… Ale dlaczego muszę patrzeć na tę obleśną, nieudolną kreację, gdy czekam na jakiś program? Często jestem zajęta klawiaturą lub myszką, i nie mogę przez cały wieczór obsługiwać pilota :| Ten efebowato-cherubinkowaty ksiądz to pewnie jeden z wielu wspaniałych pomysłów, przedstawianych tu i tam na blogach poświęconych biznesowi reklamowemu, bo wbrew temu, co sugerują niektórzy, żadną sztuką to nie jest… Co najwyżej, sztuką doprowadzania ludzi do pasji ( Nie toleruję reklam, nawet tych “artystycznych” (komercja nie ma większego związku z prawdziwym artyzmem). Mam szczerą nadzieję, że bank reklamowany przez niby-księdza w konfesjonale, nie zyska wielu nowych klientów.

Ciekawostka
Aktor, grający księdza mówi o tej roli.

P.S.
Kiedyś ten utwór wydawał mi się “tajemniczy”…

The Stranglers “Strange Little Girl” (1982)

Inny teledysk z tą piosenką…

Original post by Moon

BIG BRUDER* GÓRĄ**

March 14th, 2008

* der Big Bruder (alias bb) z der dodatku “Kultura” der DZIENNIKa

** Górą, bo? A bo ten Mister Enigmatum, skrywający swe prawdziwe oblicze pod incjałami bb (stopka redakcyjna nie rozstrzyga zagadnienia, kto zacz) jest moim ulubieńcem celnej i dowcipnej puenty recenzowanych filmów, spośród oceniaczy publikujących się w tygodniowych informatorach rozkładu telewizyjnej jazdy.

Kuulernie wporz z niego fella - opisy strzela piękne. Zero siermięgi, sto procent polotu. Szapobuję. I garść recenzyjek z dzisiejszego Dziennika zapodaję:

O “Boogie Nights” / DZIENNIK >> Dodatek Kultura / 14.03.08

O “Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym” / DZIENNIK >> Dodatek Kultura / 14.03.08